Dla wielu żaden napój nie jest bardziej synonimem dobrego zdrowia niż GUNPOWDER 3505 AAA, starożytny chiński napój znany z kojącego aromatu i obfitości przeciwutleniaczy. Według niektórych szacunków Amerykanie wypijają rocznie prawie 10 miliardów porcji zielonej herbaty.
Jednak nowy raport niezależnego laboratorium pokazuje, że skład zielonej herbaty może się znacznie różnić w zależności od filiżanki. Niektóre odmiany butelkowane wydają się być niczym więcej niż wodą z cukrem i zawierają niewiele przeciwutleniaczy, które zapewniły napojowi dobrą opinię. Niektóre liście zielonej herbaty, szczególnie te z Chin, są zanieczyszczone ołowiem, chociaż metal ten nie wypłukuje się podczas procesu parzenia.
Raport został opublikowany w tym tygodniu przez ConsumerLab.com, niezależną witrynę testującą wszelkiego rodzaju produkty zdrowotne. Firma, która wcześniej testowała różne suplementy zielonej herbaty zwykle spotykane w sklepach ze zdrową żywnością, przyjrzała się bliżej parzonym i butelkowanym produktom z zielonej herbaty, czyli segmentowi, który szybko rozwijał się od lat 90-tych.
Odkryto, że zielona herbata parzona z luźnych liści herbaty była prawdopodobnie najlepszym i najsilniejszym źródłem przeciwutleniaczy, takich jak galusan epigalokatechiny lub EGCG, chociaż najbardziej opłacalnym źródłem były zwykłe i proste torebki herbaty produkowane przez Lipton i Bigelow. Popularność zielonej herbaty została częściowo napędzana przez szereg badań łączących EGCG z korzyściami, takimi jak utrata masy ciała i zapobieganie nowotworom, ale dowody pochodzą głównie z badań z użyciem probówek, badań na zwierzętach i badań na dużych populacjach, żadne z nich nie są zbyt rygorystyczne, a badacze nie mogli wykluczyć wpływu innych zdrowych zachowań, które zwykle łączą się w jedną całość.
Herbata zielona to jedna z najpopularniejszych odmian herbaty w Stanach Zjednoczonych, ustępując jedynie herbacie czarnej, produkowanej z liści tej samej rośliny. EGCG należy do grupy związków przeciwutleniających zwanych katechinami, które występują także w owocach, warzywach, winie i kakao.
Nowe badania przeprowadzono w kilku etapach. W jednym z nich badacze przetestowali cztery marki napojów z zieloną herbatą sprzedawanych w sklepach. Jedna odmiana, Diet Snapple Green Tea, nie zawierała prawie żadnego EGCG. Inna marka butelkowana, Green Tea With Honey, Honest Tea, twierdziła, że zawiera 190 miligramów katechin, ale z raportu wynika, że zawierała ona tylko około 60 procent tej wartości. Napój zawierał także 70 miligramów kofeiny, czyli około dwóch trzecich ilości zawartej w zwykłej filiżance kawy, a także 18 gramów cukru, czyli około połowy ilości znajdującej się w puszce Sprite'a.
W kolejnej fazie badania przyjrzano się zielonej herbacie w jej bardziej naturalnych postaciach – sypkim liściom herbaty sprzedawanym przez firmę Teavana oraz torebkom sprzedawanym przez firmy takie jak Bigelow i Lipton. Pojedyncza porcja zielonej herbaty Gyokuro firmy Teavana, około jednej łyżeczki, była pełna przeciwutleniaczy i dostarczała około 250 miligramów katechin, z których jedną trzecią stanowiło EGCG. Zawierała także 86 miligramów kofeiny, nieco mniej niż zwykła filiżanka kawy.
Pojedyncza torebka zielonej herbaty sprzedawanej przez Lipton i Bigelow zawierała nieco mniejsze ilości przeciwutleniaczy niż zielona herbata Teavana i ogólnie minimalne ilości kofeiny. Jednak zalecana wielkość porcji Teavany była duża, a herbata była również znacznie droższa, co skutkowało wyższym kosztem porcji. W raporcie obliczono, że koszt uzyskania 200 miligramów EGCG wahał się od 27 centów do 60 centów w torebkach z herbatą i 2,18 dolara w przypadku sypkich liści herbaty Teavana.
Jednak najbardziej zaskakującą fazą badania była analiza zawartości ołowiu w liściach zielonej herbaty. Liście w torebkach herbaty Lipton i Bigelow zawierały od 1,25 do 2,5 mikrogramów ołowiu na porcję. Liście Teavany nie zawierały jednak mierzalnych ilości.
„Ołów może występować w wielu produktach botanicznych, ponieważ jest pobierany z ziemi” – powiedział dr Tod Cooperman, prezes ConsumerLab.com. „Wiadomo, że zielona herbata pochłania ołów w większym stopniu niż inne rośliny ze środowiska, a ołów może również gromadzić się na powierzchni liści”.
Dr Cooperman stwierdziła, że liście herbaty zawierające ołów pochodzą prawdopodobnie z Chin, gdzie badania wykazały, że zanieczyszczenia przemysłowe powodują w niektórych regionach gromadzenie się w liściach znacznych ilości ołowiu. Liście Teavana pochodzą z Japonii, gdzie nie stanowi to większego problemu, powiedział. Proces usuwania kofeiny pomaga również usunąć ołów.
Mimo to badanie wykazało, że nie było realnej perspektywy wystąpienia problemów zdrowotnych ze strony ołowiu. Dr Cooperman stwierdziła, że płynne części parzonych i testowanych herbat zawierały bardzo niewiele metalu lub zawierały go w ogóle.
„Większość przewagi pozostaje przy liściu” – powiedział. "Jeśli parzysz herbatę z torebką herbaty, torebeczka bardzo skutecznie odfiltrowuje większość ołowiu, utrzymując liście herbaty w torebce. Wszystko jest więc w porządku, o ile nie jesz liści. "